sobota, 6 listopada 2010

Wstępik

I po wszystkim. Wyszłam z plebani i usiadłam na ławeczce pod wierzbą płaczącą. Zastanowiłam się chwilę. Ksiądz Eryk miał rację. Co z tego, że każdy uważa mnie za dziwną? Co z tego, że rodzice mają do mnie tylko wieczne pretensje? Co z tego, że nie mam takich „najlepsiejszych” przyjaciół jak inni? Co z tego, że mam inne ubrania, słucham innej muzyki, nie lubię niektórych żartów. Co z tego, że ludzie mówią mi, że jestem nudna, gdy po prostu chcę postępować rozsądnie? Co z tego?! No właśnie! Nic. Już nic, bo...
-... „do wyższych rzeczy jestem stworzona” – wyszeptałam. – Dziękuję! – wydarłam się na cały głos, aż kilka osób obejrzało się na mnie ze zgorszeniem. Ale to już mnie nie obchodziło. Już nie. Niech sobie myślą, co chcą. Mnie to nie obchodzi. Zza firanki w oknie plebani wyjrzała uśmiechnięta twarz księdza. „Jesteś piękna, mądra, miłą i idealna”. Roześmiałam  się. „Szkoda, że tylko w oczach Boga” pomyślałam. Ale co tam. Niech będzie, że to prawda. :D

3 komentarze: