Na pływalni spotkałyśmy się przy kasie. Tuż za Patrycją ciągnął się wysoki, opalony brunet. Zmurowało mnie. Myślałam, że spędzę ten dzień tylko z Pati.
- Cześć! Przyprowadziłaś swojego chłopaka? – spytałam żartobliwym tonem, mrugając okiem.
- A nie, nie! Cześć kochana. To Daniel. Mój brat cioteczny.
- Aha. Aleś się opalił! Zatrzasnęli cię w solarium, czy co?
Facet już otwierał usta, żeby coś powiedzieć, ale w słowo weszła mu natychmiast Patrycja, oczywiście:
- Co ty? To ty nie wiesz z kim masz do czynienia? – Tu zrobiła przesadnie „wzniosłą” minę i stanęła na palcach. – Toż to gość z serca Australii!
Nie wytrzymałam i wybuchłam śmiechem. Daniel uśmiechnął się pobłażliwie.
- Jaszne. Mogę się chyba sam przedstawić, true? – odezwał się wreszcie.
- A przedstawiaj się! – odpowiedziała mu Patrycja, chichocąc.
- Hmm. Hej! Jestem Daniel. Mieszkam in Sydney, a this monstrum to moja cioteczna cousin.
- A mój polszki jeszt na pożomie puszczy aborygeńskiej – śmiała się z niego Patrycja. Daniel już miał się jej odgryźć, ale kasjerka zapytała nas, czy mamy zamiar wejść dzisiaj na basen, czy wolimy tak stać do jutra. Kupiliśmy bilety i rozdzieliliśmy się – Daniel poszedł do męskiej szatni.
- No i jak? – spytała Patrycja.
- Co jak?
- No, Daniel. Jak ci się podoba?
- Bdmwdm – byłam w trakcie zdejmowania bluzki.
- Hm?
- No, normalny, a jaki ma być? Musisz mu tak cały czas docinać?
- Musieć, nie muszę, ale uwielbiam się z nim kłócić. Jeszcze ten jego polski! Hi hi! Przy nim to dopiero można się uśmiać. O! Ale masz fajny kostium!
Dalszą część czasu przeznaczonego na przebranie się i prysznic w szatni spędziłyśmy na przekomarzaniu się, kto ma ładniejszy kostium i gdzie, która swój kupiła.
Na basenach mało gadaliśmy, za to ścigaliśmy się we trójkę. To były naprawdę wyrównane pojedynki. Wszyscy jesteśmy najlepsi na basenie w swoich szkołach. Ale w pewnym momencie Patrycja zobaczyła koleżankę ze swojej klasy i poprosiła nas o pozwolenie na pójście do niej i spytanie się o pewną bardzo ważną rzecz. Zgodziliśmy się, w rezultacie czego Patrycja zniknęła na pół godziny. Zostaliśmy sami. Ja i Daniel. Od razu zaczęłam się czuć nieswojo, jak zawsze przy chłopaku.
- Nareszcie spokój – odetchnął Daniel i zaczął płynąć powoli na plecach. – Z nią czasami nie da się wytrzymać, mówię ci – zwracał się wyraźnie do mnie, więc ruszyłam za nim żabką. – Ale nie ma co. Lepszej, wierniejszej przyjaciółki od niej nie znajdziesz. Jeśli oznajmisz jej kiedyś, że jest twoją najlepszą przyjaciółką, już się od niej nie uwolnisz.
Tu stanął; skończył się basen.
- Przyklei się do ciebie jak super glue – tu ścisnął mocno moje ramiona – i za nic nie puści.
- T-to znaczy? – próbowałam ukryć zakłopotanie tym, że tak mnie trzymał.
- Nie pozwoli żebyś kiedykolwiek została sama. Jak już będziesz starą, trzęsącą się staruszką, która próbuje zapalić gaz pod czajnikiem na herbatkę, ona będzie się trzęsła obok w poszukiwaniu odpowiedniej herbatki.
- Niezłee porównanie – uśmiechnęłam się – chyba już wiedziałam, o co mu chodzi. I rzeczywiście. Po chwili bez żadnego ostrzeżenia spiął mięśnie, podniósł mnie i wrzucił do wody. Później było już tylko popychanie, chlapanie i dużo zabawy podczas której zyskałam drugiego przyjaciela. Daniel idealnie mówi po polsku, ale ukrywa to przed Patrycją, żeby (nie mogłam w to uwierzyć) „miała aię z czego nabijać”. Oni bardzo się lubią. Pewnie przeszkadza im fakt, że są rodziną.
Później poszliśmy razem (już z Pati) na pizzę. A potem, nie pamiętam dokładnie, jak to było, ale w pamięci utkwił mi moment, w którym Patrycja została w tyle, wiążąc buta.
- To gdzie ty właściwie mieszkasz? – spytałam.
- W Sydney – odpowiedział wciskając mi w rękę kartkę. Z adresem e-mail i telefonem – zagranicznym.
Ten rozdział dedykuję Anecie i Laurze
Bez których bohaterowie tej opowieści
Nie mieliby tak barwnych charakterów
An i Lu - moje muzy ;D
fajne ale ciekawie to się czytało
OdpowiedzUsuńciekawee ;*
OdpowiedzUsuńja zapraszam do mnie ;)
Liczę na rev.