Rodzice skończyli się kłócić. Rozmawiali (trochę sztywno) o tym, „co słychać w pracy”. Pomyślałam, że jakoś to będzie. Chyba zauważyli, że jestem dzisiaj w lepszy humorze niż ostatnio. I dobrze. O to właśnie chodzi. Oni też uśmiechnęli się i zaczęli z ożywieniem rozprawiać o remoncie kuchni. To podniosło mnie na duchu. Dawno nie odnosili się do siebie tak życzliwie. Zaczynam, jak to ujął ksiądz Eryk, emanować radością? Nie wiedziałam, że to tak szybko.
Ale jutro do szkoły. Tam już może nie być tak łatwo.
Dobra w następnym poście "coś" się już zacznie dziać. ;D
OdpowiedzUsuńFajne !
OdpowiedzUsuńOby tak dalej xD
Natka ; *
fajnie
OdpowiedzUsuńtylko prosze pisz troche wiecej w rozdzialach
http://my-book-kina.blogspot.com/
ok
OdpowiedzUsuń