W domu przywitała mnie woń spalenizny i odgłosy awantury. Westchnęłam. Nie chciało mi się wchodzić na górę. Ale musiałam.
- Ty idiotko! Mogłaś spalić cały dom! Ciebie w domu samej nie można... – darł się ojciec.
- Zamknij się porąbańcu – przerwała mu mama. – Zejdź ze mnie w końcu! Ty tylko drzeć się potrafisz furiacie skończony! Odwal się! Idź sobie do tej twojej piwnicy narąb se drewna, nażryj się ogórków, nie wiem. Po prostu zostaw mnie w spokoju!!!
Na szczęście rodzice byli tak zajęci kłótnią, że nawet nie zauważyli, jak weszłam do domu. Ostrożnie przeszłam do kuchni, złapałam jabłko i przeniosłam się do mojego pokoju.
Wrócił mi dobry humor. Zaczęłam słuchać muzyki i nucić. Weszłam Młoda.
- Co robisz – spytała z rozdrażnieniem.
- Nucę.
- To przestań. Już wolę słuchać jakichś ułomów w piosenkach dla maluchów niż tych twoich jęków.
- Nie ma sprawy, siostrzyczko – uśmiechnęłam się do niej i z zadowoleniem patrzyłam na jej osłupiałą twarz z wymalowanym na niej zdumieniem. Uśmiechnęłam się jeszcz szerzej i wzięłam do lekcji.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz