Postanowiłam w końcu (5 rano) wstać po prawie bezsennej nocy. Uwielbiam to miłe oczekiwanie. Dzisiaj pierwszy dzień pracy, ale najpierw do szkoły.
Na razie zeszłam do kuchni i zjadłam gruszkę (tak nawiasem [w nawiasie;] to mam fioła na punkcie tych owoców, mogę je jeść zawsze i wszędzie). Dzbanek na wodę był pusty, więc postawiłam czajnik na gaz. Zachrobotał klucz; przyszedł tata.
- Oo. Gotujesz wodę Asiu? Zrób mi kawki – myślał, że to moja mama. – O! Aneta? Czemu tak wcześnie wstałaś? Coś cię boli?
- Nie. Po prostu nie mogę spać. Dwie łyżeczki?
- Tak. Co robisz po szkole?
- A o co chodzi?
- Załatwiłabyś mi papierki na poczcie?
- Mogę po drodze do pracy.
- Ty pracujesz?
- Od dzisiaj – powiedziałam stawiając przed nim parującą filiżankę kawy.
fajny ^^
OdpowiedzUsuń